Z Piwnicznej do Afryki

Historia Filipa, złotnika który przetapia srebro w dobro

13 marca 2026

 

W małym zakładzie złotniczym, w budynku poczty w Piwniczna-Zdrój codziennie słychać stuk młotka, szelest narzędzi i cichy szum palnika. Dla większości ludzi to zwykła pracownia rzemieślnika. Dla Filipa OLIPRY – jej właściciela – to miejsce, w którym rodzi się coś więcej niż biżuteria. Tu powstaje też pomoc dla ubogich w Afryce.

Filip ma 29 lat i jest złotnikiem. Ale zanim opowie o pracy, zaczyna od czegoś ważniejszego – od rodziny.

Mam czwórkę dzieci i z tego jestem najbardziej dumny – mówi z uśmiechem. – Każde z nich urodziło się czternastego dnia miesiąca. Pierwsze 14 sierpnia, drugie 14 czerwca, trzecie także czternastego… A teraz w kwietniu żona ma urodzić czwarte.

Historia tych dat jest dla niego małym znakiem z nieba. Przy pierwszym dziecku planował zrobić sobie tatuaż z datą narodzin, bo – jak przyznaje – nigdy nie miał pamięci do dat. Gdy urodziło się drugie dziecko, pomyślał, że zrobi dwa tatuaże naraz. Ale i ono przyszło na świat czternastego.

– Powiedziałem wtedy: Panie Boże, jeśli trzecie dziecko też urodzi się czternastego, to zrozumiem, że nie mam się tatuować. No i tak się stało.

Dla Filipa to jeden z wielu drobnych cudów codzienności.

Wiara, która dojrzewa

Filip nie uważa się za człowieka szczególnie pobożnego. Sam mówi o sobie z prostotą i pokorą.

– Zawsze chodziłem do kościoła, ale długo nie wiedziałem, że Jezus naprawdę jest w Eucharystii. Nie wiedziałem, że to wszystko jest tak prawdziwe. A jednak zawsze czułem, że ktoś mnie słyszy po drugiej stronie.

Będąc jeszcze dzieckiem modlił się o coś wyjątkowego. I – jak mówi – po dwudziestu latach jego modlitwa została wysłuchana.

Dziś jego wiara nie jest teorią ani zbiorem pięknych słów. Jest drogą. Czasem niepewną, pełną pytań.

– Ja się cały czas uczę. Pytam, szukam. Nie znam wielu modlitw, czasem nawet nie wiem jakie jest święto. Ale wiem jedno: Ewangelia daje siłę. Człowiek czyta słowo na dany dzień i nagle widzi, że to naprawdę działa.

Małe gesty, które zmieniają życie

W jego opowieści co chwilę pojawiają się historie zwykłych ludzi.

Kiedyś poczuł, że powinien oddać obraz Matki Bożej pewnej kobiecie. Po prostu – taką miał wewnętrzną potrzebę.

– Dziś ta pani przychodzi do mojego zakładu i mówi, że ten obraz jej pomógł przejść przez chorobę nowotworową. Ale to nie moja zasługa. Ja tylko zrobiłem to, co czułem, że powinienem zrobić.

Innym razem dał jałmużnę chorej znajomej. Później okazało się, że była to dokładnie taka kwota, jakiej potrzebowała na rehabilitację.

– Takich sytuacji jest mnóstwo. Wtedy człowiek widzi, że Pan Jezus naprawdę prowadzi.

Srebrny złom, który staje się nadzieją

Pewnego dnia przyszedłem do pracowni Filipa z nietypową prośbą. Chodziło o srebro – stary złom jubilerski, który można przetopić i odzyskać z niego czysty metal.

Dla złotnika to codzienna czynność. Po krótkiej sympatycznej rozmowie dla Filipa stało się to jednak czymś więcej.

Filip postanowił włączyć się w pomoc, przetapiać srebro i przekazywać jego wartość na pomoc dla ubogich w Afryce – dla dzieci i rodzin, które często nie mają dostępu do podstawowych rzeczy: jedzenia, leczenia czy edukacji.

– Jeśli ksiądz przynosi srebro, to ja je przetapiam. A z tego rodzi się pomoc dla ludzi, których nawet nie znam i bardzo się z tego cieszę – mówi za każdym razem gdy go odwiedzam z woreczkiem złomu.

Filip nie potrzebuje wielkich słów ani spektakularnych akcji.

– Może kiedyś, jak już umrzemy, sto dzieci z Afryki przybiegnie do nas w niebie i będzie nam zbijać piątki – śmieje się. – Nie wiemy jak to tam będzie. Ale może ta mała cegiełka, którą tu dokładamy, buduje gdzieś wielką budowlę.

Rzemiosło, które staje się misją

W świecie, w którym wiele mówi się o wielkich projektach i wielkich pieniądzach, historia Filipa przypomina coś bardzo prostego: dobro często zaczyna się od małych rzeczy.

Od kawałka srebra.
Od jednego gestu.
Od człowieka, który po prostu chce zrobić coś dobrego.

W jego małym warsztacie w Piwnicznej-Zdroju metal topi się w ogniu.

Ale razem z nim przetapia się też coś jeszcze – ludzka obojętność w solidarność z tymi, którzy żyją tysiące kilometrów dalej.

Ty też możesz dołożyć swoją cegiełkę

Historia Filipa pokazuje coś bardzo ważnego: nie trzeba mieć wiele, żeby pomóc naprawdę skutecznie.

Możesz włączyć się w tę inicjatywę w bardzo prosty sposób.

Jeśli masz w domu:

  • uszkodzoną biżuterię,
  • pojedyncze kolczyki bez pary,
  • zerwane łańcuszki,
  • stare pierścionki,
  • fragmenty srebra lub złota, których już nie używasz,

możesz przekazać je na pomoc misjom.

Złom srebrny lub złoty można osobiście zostawić w Ośrodku Rekolekcyjno-Misyjnym na Śmigowskich w Piwnicznej albo przesłać pocztą na adres:

Stowarzyszenie Misji Afrykańskich CChW „Solidarni”

Ul. Warszawska 826, 05-083 Zaborów

Zostanie on przetopiony, a jego wartość przeznaczona na wsparcie dzieł misyjnych w Afryce.Bo dobro działa jak ogień w złotniczym tyglu – przemienia zwykłe rzeczy w coś bezcennego.

Może właśnie w Twojej szufladzie leży mała cegiełka, która pomoże budować wielkie dobro.

Pomóż misjonarzom!

Pomoc misjom

Dołącz do wybranego dzieła

CChW SOLIDARNI

Centrum Charytatywno-Wolontariackie
Borzęcin Duży
ul. Warszawska 826
05–083 Zaborów
22 75 20 313 lub 797 480 525
solidarni@sma.pl
Numer konta:
71 1600 1127 1844 3996 6000 0001

KRS 0000229579
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
120 0.049628973007202