• 1
  • 2

Strona osób świeckich współpracujących ze Stowarzyszeniem Misji Afrykańskich

  • Strona osób świeckich współpracujących ze Stowarzyszeniem Misji Afrykańskich
    Centrum Charytatywno-Wolontariackie "SOLIDARNI" SMA
  • CChW Solidarni - prosimy przekaż nam 1% podatku
  • CChW Solidarni - prosimy przekaż nam 1% podatku
  • CChW Solidarni - prosimy przekaż nam 1% podatku
  • CChW Solidarni - prosimy przekaż nam 1% podatku
  • CChW Solidarni - prosimy przekaż nam 1% podatku
  • CChW Solidarni - prosimy przekaż nam 1% podatku
  • CChW Solidarni - prosimy przekaż nam 1% podatku
  • CChW Solidarni - prosimy przekaż nam 1% podatku
  • CChW Solidarni - prosimy przekaż nam 1% podatku
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10

Nie ulega wątpliwości, że uroda afrykańskich dzieci wzbudza w nas wiele sympatii. Twarze tych dzieci utrwalone na kartkach pocztowych, kalendarzach i folderach misyjnych otwierają serca, poruszają macierzyński i ojcowski instynkt ukryty w każdym z nas. „Ale ładny ten Murzynek, ma takie piękne oczy... A jakie białe ząbki... On jest naprawdę słodziutki! Ojcze Łukaszu, przywieź nam takiego.” - nie jestem w stanie zliczyć, ile to już razy spotkałem się wśród moich przyjaciół czy rodziny z podobnymi reakcjami i prośbami. Te wydawałoby się nieświadome, spontaniczne i jednocześnie śmieszne pragnienia nie są wcale umotywowane wolą posiadania „czegoś” co jest egzotycznie piękne. Wypływają one raczej z naszego przekonania o odpowiedzialności za każde ludzkie istnienie; odpowiedzialności i zarazem współczucia wobec dziecięcej niewinności i prostoty tak często lekceważonej w dzisiejszym świecie.

W gruncie rzeczy kochamy wszystkie dzieci. Nie tylko te ładne i uśmiechnięte z Azji czy Afryki, ale wszystkie. Te zasmucone i zmęczone niewdzięczną pracą, jak i te obarczone cierpieniem, kalectwem i samotnością... Kochamy je, ponieważ niejednokrotnie chcielibyśmy powrócić myślami do lat naszego dzieciństwa, do chwil wewnętrznej radości i beztroski. Kochamy je, ponieważ chcemy ofiarować im to, co w dzieciństwie najpiękniejsze i tym samym oszczędzić tego wszystkiego, co może naznaczyć resztę ich życia piętnem niepowodzeń.

Królowa uśmiechu

Abire ma 9 lat, urodziła się - jak większość tutejszych dzieci - „przez przypadek”, bynajmniej tak kwalifikuje to wydarzenie jej ojciec, niewidomy kaleka dotknięty od dzieciństwa chorobą Heinego-Medina.

Nawet jeśli poczęcie Abire było kwestią przypadku, to fakt spotkania jej pewnego upalnego południa, gdy wracała ze szkoły nie był przypadkowym zrządzeniem losu.

W towarzystwie innych dzieci, z uśmiechem na twarzy, maszerowała szybkim krokiem w kierunku swojego domu. Z uśmiechem, gdyż z pewnością cieszył ją fakt, że zajęcia w tym dniu już się skończyły - Abire nie lubi szkoły, bo klasowe urwisy naśmiewają się z jej ojca, a to odbiera jej wszelką ochotę do nauki. Zresztą w domu ma wystarczająco dużo pracy, aby zapełnić wolne popołudnia. Ojciec nie posiada żadnego zawodu, ale mimo trwałego kalectwa wyuczył się wyplatać sznurki z trzciny. To zajęcie zapewnia mu parę groszy, za które przynajmniej raz w miesiącu może kupić dla córeczki kawałek ryby. Odkąd opuściła go żona, kuchnią zajmuje się mała Abire. Dlatego to ta mała dziewczynka musi radzić sobie z obowiązkami, które nierzadko ją przerastają. Jedynie od czasu do czasu przychodzi do „Betlejem” (naszej parafialnej kaplicy), siada na kamieniu, otwiera swój jedyny, już mocno przybrudzony zeszyt, i usiłuje nadrobić szkolne zaległości.

Tamtego popołudnia zwróciła moją uwagę serdecznym uśmiechem. Właśnie takim, jaki często gości na twarzach dzieci z kartek pocztowych czy kalendarzy. Ten słoneczny uśmiech trwał przynajmniej kilka długich chwil. Początkowo wydawało mi się, że jest to odpowiedź na moje spojrzenie w kierunku całej grupki dzieciaków - ale okazało się, że ten radosny wyraz twarzy został mi ofiarowany zupełnie bezinteresownie, tak po prostu, za darmo. Do tej pory nie wiem, dlaczego tego dnia zostałem wyróżniony.

Zwolniła kroku i śląc mi nieustannie promienie dziecięcego szczęścia zatrzymała się, a reszta małych uczniów spoglądała na nią chichocząc i wytykając palcami... Któreś z dzieci zwróciło się do niej po imieniu i wtedy dowiedziałem się, że jest Królową, Królową Uśmiechu - „Abire” w języku tutejszego plemienia Kabije znaczy „Królowa”. Potem ktoś jeszcze dodał, że to córka niewidomego Józefa, że jest głupia i że mieszka obok parafialnego przedszkola. Te złośliwe uwagi wcale nie zgasiły jej radości. Wręcz przeciwnie - ku zdumieniu swoich rówieśników podeszła do mnie i z onieśmieleniem cichutko pozdrowiła „Bonjour mon Pere”. Tak oto nawiązała się moja kolejna znajomość z najmłodszymi mieszkańcami naszej misyjnej parafii w Saude.

Od owego dnia Abire i jej pogodny uśmiech na stałe utkwiły w moim sercu. Z czasem zauważyłem, że oprócz anielskiej życzliwości Pan Bóg obdarował ją również innymi talentami. Abire rzeczywiście nie jest intelektualnie uzdolnionym dzieckiem, ale posiada niesamowitą wyobraźnię, której owoce chętnie utrwala kredkami w szkolnym zeszycie. Jej rysunki to prawdziwe opowiadania, prawie jak pismo obrazkowe. Przedstawia w nich poranne przygotowania do szkoły, prace w polu, rodzeństwo sprzeczające się o to, które z nich jest najwyższe itp. Ja również znalazłem się w jej obrazkowych historyjkach: narysowała mnie podczas rozdawaniu lekarstw w misyjnej aptece i w drodze na niedzielną Mszę Św. Te rysunki są dla mnie bezcenne.

Inne dzieci

Abire z pewnością jest wyjątkowym dzieckiem i wiele takich wyjątkowych dzieci zdążyłem już poznać na naszym misyjnym podwórku. Trudno wszystkie wymienić...

Jules ma zaledwie 8 lat, ale w przeciwieństwie do swoich rówieśników, a nawet i starszych dzieci, doskonale radzi sobie z językiem francuskim. Elodi to urodzona tancerka i wystrzałowa opiekunka dla młodszego rodzeństwa. Starszy od nich Hodabaldo okazuje się złotą rączką, gdy trzeba zreperować latarkę.

Większość z nich podobnie jak Abire dorasta w rodzinach niepełnych. I mimo, iż Afryka słynie z poczucia rodzinnej solidarności, to jednak coraz rzadziej wyraża się ona w stosunku do „dzieci niczyich”. A tych wciąż przybywa...

Kilka statystyk

Według danych Komisji Misyjnej Episkopatu Polski, na świecie żyje 90 mln dzieci ulicy[1]. Aż 35 tys. nieletnich umiera każdego dnia z głodu, zaś 12 mln rocznie z powodu braku opieki medycznej.

Według danych Banku Światowego obecnie 125 mln dzieci na świecie nie może chodzić do szkoły podstawowej, choćby nawet chciało. A one naprawdę chcą. Dla ubogich dzieci z krajów Trzeciego Świata nauka w szkole podstawowej jest jedyną szansą na wydobycie się z nędzy i wzięcie przyszłości we własne ręce. Po części przyczyną jest fakt, że szkoły są płatne, a czesne rujnuje budżety rodzinne - i to jeszcze zanim mogłoby dojść do kupowania długopisów, ołówków, papieru i niezbędnych książek. W innych przypadkach czesne nie jest przeszkodą: po prostu nie ma ani szkół, ani nauczycieli.

Według danych UNESCO na temat analfabetyzmu w 2005 roku prawie 870 mln osób powyżej 15 roku życia będzie analfabetami. Najtrudniejszy dostęp do oświaty mają kobiety, wśród których jest 558 mln analfabetek. W szkołach wielu krajów wciąż brakuje światła i wody. W tych krajach prawie 150 mln dzieci między 6 a 11 rokiem życia nie chodzi do szkoły, podczas gdy 85% 14-letnich uczniów w Anglii, Szkocji i Holandii ma komputer w domu. Przykładem, który ukazuje przepaść dzielącą kraje informatycznie ubogie od krajów rozwiniętych może być fakt, że w całej Afryce jest mniej telefonów niż w samym tylko Tokio.

Statystyki są szokujące, nie powinny jednak nas zdemobilizować. Możemy pomóc Afryce - każdy według swoich możliwości. Mimo iż dzieci w Afryce nie łączą wdzięczności z wyszukanymi prezentami dla swoich dobroczyńców, to potrafią wyjątkowo kochać i obdarowywać promiennymi uśmiechami, ciepłymi jak słoneczne dni Afryki.

Dlatego jeśli pragniesz pomóc tym, którzy z niecierpliwością oczekują gestu Twego serca, pozwól się zadowolić wdzięcznością wyrażoną w prostocie i radości, podobną do tej, którą jestem obdarowywany przez dzieci z naszego misyjnego podwórka.
ks. Łukasz Kobielus SMA

KRS: 0000229579

Misjonarze świeccy

Misjonarze świeccy
Anna Bieniek
Stowarzyszenie Misji Afrykańskich,
Centrum Charytatywno-Wolontariackie "SOLIDARNI"



KRS: 0000229579

Borzęcin Duży
ul. Warszawska 826
05-083 Zaborów
województwo Mazowieckie
powiat Warszawski Zachodni
gmina Stare Babice
Konto bankowe:

BGŻ BNP PARIBAS
NR: 71 1600 1127 1844 3996 6000 0001

Odwiedza nas 6 gości oraz 0 użytkowników.