• 1
  • 2

Strona osób świeckich współpracujących ze Stowarzyszeniem Misji Afrykańskich

  • Strona osób świeckich współpracujących ze Stowarzyszeniem Misji Afrykańskich
    Centrum Charytatywno-Wolontariackie "SOLIDARNI" SMA
  • CChW Solidarni - prosimy przekaż nam 1% podatku
  • CChW Solidarni - prosimy przekaż nam 1% podatku
  • CChW Solidarni - prosimy przekaż nam 1% podatku
  • CChW Solidarni - prosimy przekaż nam 1% podatku
  • CChW Solidarni - prosimy przekaż nam 1% podatku
  • CChW Solidarni - prosimy przekaż nam 1% podatku
  • CChW Solidarni - prosimy przekaż nam 1% podatku
  • CChW Solidarni - prosimy przekaż nam 1% podatku
  • CChW Solidarni - prosimy przekaż nam 1% podatku
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10

Idee biskupa de Bresillac na temat misji przewijają się wszystkich jego licznych pismach, które pozostawił po sobie. Wyraźnie widoczne są również w sposobie, w jaki przeżywał swoje powołanie misyjne.
Według biskupa de Bresillac istnieją dwa fundamentalne wymagania, które trzeba wspierać jednocześnie, a mianowicie biskup z ogromną troską pochylał się nad kwestią tożsamości misyjnej, która sprawia, że misjonarz jest kimś wyjątkowym wśród innych pracowników winnicy Pańskiej. Biskup mocno podkreślał fakt, że misjonarz nie definiuje się przez tytuł, który otrzymał ani przez sam akt posłania, ale przez charakter i jakość swojej pracy misyjnej. Koncepcja pracy misyjnej, którą propagował bp. de Bresillac opierała się na idei apostolatu prowadzonego na pograniczach wiary i niewiary i skierowanego do ludzi najbardziej opuszczonych przez Kościół, którzy nigdy jeszcze nie słyszeli o Jezusie Chrystusie. Jeśli więc misjonarz jest pierwszym zwiastunem Ewangelii tym samym jest również „apostołem zakładającym nowe Kościoły”. Kluczem do zakładania nowych Kościołów była dla bp. de Bresillac formacja lokalnego kleru. Ni chodziło tutaj o formację pojedynczych księży, ale o tworzenie kleru lokalnego, który mógłby przejąć w swoje ręce różne aspekty pracy pastoralnej w kanonicznie ustanowionych diecezjach, a z czasem dać Kościołowi spośród swego grona swoich własnych biskupów.
Zadanie to nie należało tylko do tych misjonarzy, którzy pracowali w seminariach (trzeba zaznaczyć, że bp. de Bresillac nie uważał Seminariów Duchownych za jedyne miejsce i formę kształcenia księży). Przeciwnie, każdy misjonarz odpowiedzialny jest za adekwatną formację tych ludzi, którzy dążą do kapłaństwa, wspierać ich i pomagać w stawaniu się prawdziwymi uczniami Jezusa Chrystusa.
Jeśli chodzi więc o te dwa wymagania działalności misyjnej: głoszenie Ewangelii i tworzenie lokalnego kleru, bp. de Bresillac uważał, że należy to czynić jednocześnie; gdyby nie było to możliwe, gotowy był na jakiś czas pozostawić pracę ewangelizacyjną i poświęcić się całkowicie formacji lokalnego kleru. Bp de Bresillac był gotów dać pierwszeństwo tworzeniu kleru lokalnego nad bezpośrednim nawracaniem pogan, wychodząc z założenia, że postęp chrześcijaństwa na danym terytorium nie może się realizować bez ugruntowanego Kościoła lokalnego oraz miejscowych księży i biskupów.

Wolność od przywiązań

Biskup de Bresillac zawsze mocno podkreślał, że trud włożony przez misjonarzy jest tylko częścią znacznie szerszego procesu zakładania nowego Kościoła. Jeśli w którymś momencie misjonarz nie będzie w stanie opuścić tego co wypracował do tej pory w pocie czoła, choćby to go drogo kosztowało, proces ten może zostać w poważny sposób zahamowany. Dla bp de Bresillac ta wolność wewnętrzna, czyli niezależność w stosunku do miejsc, ludzi, rzeczy, powinna być podstawową cecha każdego, kto pragnie żyć swoim powołaniem misyjnym. Misjonarz jest tym - pisał bp de Bresillac, który: „pozbawiony owoców swojej długiej i ciężkiej pracy misyjnej idzie wciąż dalej, samotnie, jak za pierwszych dni swojej posługi do ludzi, którzy ofiarują mu tylko nowe troski.” Tylko przez taką umiejętność bycia wolnym od przywiązań misja może stać się Kościołem, który sam stanie się otwartymi drzwiami dla nowych misji i nowych Kościołów.

Nadzwyczajna służba
    
Bp de Bresillac określał posługę wykonywaną przez misjonarzy, jako posługę „nadzwyczajną” i odróżniał ją od posługi „zwyczajnej” wykonywanej przez kapłanów we wspólnotach ugruntowanych już Kościołów. Jednocześnie był on też realistą i wiedział, że spośród tych, którzy wyjeżdżają, aby być prawdziwymi misjonarzami poświęcającymi się bezpośrednio nawracaniu pogan i zakładaniu nowych Kościołów będą też i tacy, których okoliczności zmuszą do posługi „zwyczajnej” jako proboszczowie w parafiach, dyrektorzy szkół, administratorzy w diecezjach, nauczyciele. To nie jest najlepsze rozwiązanie, ale czasami konieczne, które trzeba przyjąć, aż do momentu, kiedy lokalne duchowieństwo będzie w stanie przejąć te obowiązki „posługi zwyczajnej”.

Inkulturacja

Bp de Bresillac przekonany był o tym, że nie może istnieć inna wersja wiary katolickiej jak tylko wiara Kościoła rzymskiego, natomiast forma jej wcielania w różne kultury nie może być narzucona arbitralnie. Chrześcijaństwo powinno wszczepiać się w dane kultury wykorzystując wartości, idee i zwyczaje, które nie są przeciwne wierze chrześcijańskiej, a które bliskie są danej kulturze czy religii. Z tej samej racji, Kościół nie powinien się bać odcinać i odrzucać tych gałęzi danej kultury, których nie da się pogodzić z wiarą chrześcijańską.

Lokalne duchowieństwo

Przekonanie bp de Bresillac o konieczności tworzenia lokalnego duchowieństwa, wywodzącego się z terenów misyjnych, wykształciło się jeszcze za czasów jego pobytu w nowicjacie Paryskich Misji Zagranicznych w Paryżu. Przybywając tam w 1841 poznał innego seminarzystę Jean Luquet z diecezji Langres i wspólnie podjęli systematyczne studia nad tradycją misyjną Kościoła, badając jednocześnie teorię i praktykę jak również zagłębili się w doświadczenia misyjne Paryskich Misji Zagranicznych. Przez siedem miesięcy intensywnych studiów utworzyło się głębokie przekonanie przyszłego bp de Bresillac o konieczności tworzenia lokalnego duchowieństwa, przekonanie to zostało ugruntowane później w trakcie jego pracy misyjnej w Indiach. Przekonanie to nie odnosiło się jedynie do misji w Indiach, ale we wszystkich krajach misyjnych i stało się dla SMA priorytetem ewangelizacji. […]
W czasie dwunastu lat pracy misyjnej w Indiach bp de Bresillac napotkał mocny opór ze strony Zakonów ewangelizujących ten kraj, jak również ze strony wielu swoich współbraci w kwestii tworzenia kleru lokalnego. Wśród licznych przyczyn takiej postawy przeciwnej formowaniu duchowieństwa lokalnego bp de Bresillac zauważył przede wszystkim uprzedzenia rasowe i konserwatyzm, oparty na lęku i egoizmie. Przeciwnicy idei kleru lokalnego uważali że takie przedsięwzięcie jest niemożliwe i niepotrzebne, oraz że Kościół może bardzo dobrze się rozwijać w krajach misyjnych bez lokalnego duchowieństwa. Bp de Bresillac, Luquet i kilku innych misjonarzy byli całkowicie przeciwni takiemu pojmowaniu idei misji. Bp de Bresillac uznał, że jak do tej pory nigdy nie została właściwie podjęta próba utworzenia miejscowego duchowieństwa, z ogromną szkodą dla wiernych. Jeśli Misje kontynuowane będą tylko przez duchowieństwo przybywające z różnych krajów europejskich, bez udziału miejscowego kleru, jak to było w przeszłości, nieustannie trwać będą konflikty pomiędzy Zgromadzeniami Zakonnymi i ścierać się będą interesy duchowe z politycznymi. Co gorsze, Kościół nigdy nie zakorzeni się prawidłowo na tych ziemiach.
Bp de Bresillac stanowczo twierdził, że owszem, europejscy misjonarze mogą nawracać pojedynczych ludzi, ale żeby całe narody mogły się nawrócić konieczne jest lokalne duchowieństwo, wywodzące się z tych narodów. Dopóki Indie, jak i inne kraje misyjne będą miały tylko obcych misjonarzy dopóty pozostaną krajami głęboko niewierzącymi. Sytuacja może jednak się zmienić wraz z utworzeniem duchowieństwa lokalnego na czele którego stać będą miejscowi biskupi, wspierani przez misjonarzy z zewnątrz. Do tego niezbędna jest jeszcze adaptacja Kościoła do lokalnej kultury i wspólne zaangażowanie wszystkich w proces formacji chrześcijan.
Marion Bresillac nie tylko był przekonany, że formacja kleru lokalnego jest absolutnie konieczna do ewangelizacji ludów i rozwoju Kościoła w krajach misyjnych, ale również uważał, że jest to całkowicie możliwe. W czasie swojego pobytu w Indiach starał się za wszelką cenę przekonać swoich współbraci do tej idei, argumentując to tym, że do tej pory nie uczyniono praktycznie nic w kierunku rekrutacji, edukacji i formowaniu miejscowego duchowieństwa, a ta mała liczba lokalnych księży, która już istniała była bardzo źle traktowana przez misjonarzy. Potrzeba cudu, aby ci, którzy zostali już wyświęceni stali się dobrymi kapłanami - mówił bp de Bresillac.
W innych okolicznościach, twierdził bp de Bresillac, księża z Indii tworzyliby wspaniałe duchowieństwo. Szukał potwierdzenia swojego punktu widzenia będąc przełożonym w seminarium w Pondichery i później, kiedy był już biskupem. Przysporzyło mu to wielu wrogów, ale w tej sytuacji jak i w wielu innych przeciwnościach okazywał wytrwałość i stałość.

Tożsamość misyjna

Troska bp de Bresillac o tożsamość misyjną nie była tylko kwestią dywagacji filozoficznych czy teologicznych. Jego uwagę zwróciła konkretna istniejąca rzeczywistość. Był świadom faktu, że wielu duchownych pracujących w koloniach francuskich, którzy przypisywali sobie tytuł misjonarzy żyło w luksusowych warunkach i okazywali bardzo mało ducha apostolskiego. Poza tym zauważył, że wielu ze współbraci z Paryskich Misji Zagranicznych było zaangażowanych w ten sam rodzaj pracy, jaką wykonywali księża diecezjalni na parafiach we Francji, służąc ugruntowanym i stabilnym wspólnotom chrześcijańskim. Bresillac był świadom, że w ten sposób nadużywany jest tytuł misjonarza apostolskiego, który utworzony w XVII wieku dawał pewne przywileje.
Można przypuszczać, że bp de Bresillac wyróżniał trzy kategorie duchowieństwa: tych, którzy wypełniali swoją posługę zwyczajną w parafiach w ich krajach rodzimych; tych, którzy poświęcali się posłudze kapłańskiej w krajach mniej lub bardziej pogańskich jako proboszczowie na parafiach, kapelani, dyrektorzy szkól, etc.; tych, którzy jako misjonarze apostolscy zakładali nowe Kościoły, a widząc je ugruntowane i stabilne ruszali dalej, aby zakładać nowe wspólnoty. To ci mieli prawo nazywać się misjonarzami.
Bp de Bresillac nie uważał misjonarzy jako kogoś lepszego od innych pracowników winnicy Pańskiej, natomiast zauważał inny rodzaj wykonywanej przez nich posługi. Chciał nadać przejrzystość sformułowaniu „powołanie misyjne” i wydobyć charakterystyczne cechy tego powołania. Według jego spostrzeżeń sytuacja była następująca: zważywszy na brak duchownych wykonujących posługę zwyczajną oraz duchowieństwa lokalnego, ci, którzy posiadali powołanie misyjne zostali odsunięci od ich rzeczywistej posługi misyjnej. Nie do przyjęcia stał się dla biskupa fakt, że coraz częściej w krajach misyjnych zaczęto uważać zwykłą posługę duszpasterską jako prawdziwą posługę misyjną.
Troska biskupa de Bresillac o właściwe zastosowanie tytułu „misjonarza” była całkowicie uzasadniona, ponieważ krytyki pod adresem duchowieństwa europejskiego w czasach kolonialnych były często prawdziwe. Zdaniem biskupa ci, którym brakowało zaangażowania apostolskiego i którzy prowadzili życie nieprowadzące do budowania wspólnot chrześcijańskich, nie zasługiwali na miano misjonarzy. Może się natomiast wydawać dość rygorystycznym podejście bp de Bresillac w stosunku do oddanych i zaangażowanych księży pracujących z nakazu ich przełożonych jako proboszczowie na parafiach, kapelani czy dyrektorzy szkół w krajach misyjnych. Trzeba jednak zrozumieć, że to, co proponował Marion Bresillac było ideałem, do którego powinni dążyć wszyscy spełniający posługę kapłańską w krajach misyjnych. Ideałem była dla niego wizja misjonarza będącego pomocnikiem duchownych i biskupów lokalnych, pracującego na granicach chrześcijaństwa, głoszącego Ewangelię poganom i zakładającego nowe wspólnoty chrześcijańskie. Przyznawał jednak, że nie zawsze jest to możliwe.
Byłoby to wielką radością, gdyby każdy misjonarz mógł powiedzieć: „Chrystus posłał mnie nie po to, abym chrzcił, ale głosił Ewangelię”. Jednak w obecnej sytuacji na misjach, jest oczywiste, że wielu misjonarzy często a nawet przez całe życie służyć będą jako duszpasterze, udzielając sakramentów, nauczając wiernych, katechizując dzieci, czyli wykonując pracę mniej więcej taką samą jak duchowieństwo w ich rodzimych krajach. Biskup de Bresillac uważał to jednak za błąd misjonarzy, spowodowany złą polityką wobec konieczności formowania kleru lokalnego, który umożliwiłby im uwolnienie się od tych obowiązków i poświęcenie się czysto misyjnej posłudze głoszenia Ewangelii poganom i zakładaniu nowych wspólnot chrześcijańskich.

Do najbardziej opuszczonych w Afryce

Po uzyskaniu zgody na dymisję ze stanowiska biskupa Coimbatore, Marion Bresillac robił wszystko, aby otrzymać misję w Afryce. Byłoby uproszczeniem powiedzenie, że jego prośba o terytorium misyjne nie objęte jeszcze chrystianizacją kierowana była wyłącznie troską o dusze najbardziej opuszczone na tym kontynencie. Paryskie Misje Zagraniczne odmówiły mu nowego zaangażowania, gdyż stwierdzono, że ktoś, kto posiada godność biskupią nie powinien rozpoczynać działalności misyjnej na terytorium, które posiada już swoich własnych biskupów. Marion Bresillac zapewnił kongregacje do spraw Rozkrzewiania Wiary, że poza granicami wschodniej Gwinei, są terytoria nie objęte jeszcze chrystianizacją i tam nie będzie przeszkadzał nikomu. Te niedostępne do tej pory regiony mogły go również przyciągać tym, że byłby tam pionierem misji, bez obaw, że inni misjonarze zostawili tam negatywny obraz chrześcijaństwa i duchowieństwa. Również pragnienie przybycia na te tereny przed ekspansją protestancką było jednym z głównych czynników wyboru tego terytorium Afryki. W swojej korespondencji ze Stolicą Apostolską zapewnił, że przy wyborze terytorium misyjnego kierował się przede wszystkim innym motywem: pragnął pracować wśród ludzi najbardziej opuszczonych, „dotkniętych ciemnościami pogańskich wierzeń”. Uważał to za największe misyjne wyzwanie, przeznaczone dla tych, którzy gotowi byli poświęcić wszystko.
Specjalna troska bp Marion Bresillac wyrażona została później w fundamentalnych założeniach utworzonego przez niego Stowarzyszenia Misji Afrykańskich. Pierwszy paragraf mówi o tym, że Stowarzyszenie ma za główny cel ewangelizacje tych regionów Afryki, które najbardziej potrzebują misjonarzy. W liście do kardynała Barnabo z 17 lutego 1859 roku wyraża swoje pragnienie, aby założone przez niego Stowarzyszenie stało się mocnym narzędziem ewangelizacji krajów najbardziej opuszczonych w Afryce. […]

Zniechęcenie
    
Nie ma wątpliwości, co do tego, że bp de Bresillac uważał zniechęcenie za największą pokusę wśród misjonarzy. Ciągle w swoich listach, do tych, którzy wraz z nim tworzyli SMA zwracał uwagę na niebezpieczeństwo zniechęcenia. Do o. Planque pisał, że w każdym czasie musimy się liczyć z przeciwnościami na naszej drodze ze strony ludzi i szatana. Lekarstwem na to zniechęcenie w sercu jest nieustanna modlitwa, pobożność, wytrwałość, cierpliwość, zaangażowanie, jedność z Chrystusem ukrzyżowanym i braterski duch w Stowarzyszeniu.

Podsumowanie

Idee bp Marion Bresillac dotyczące misji nie były czymś nowym. Możemy je znaleźć w nauczaniu Kościoła, instrukcjach Kongregacji do spraw Rozkrzewiania Wiary oraz w deklaracjach papieży począwszy od XVII wieku. Dotyczyły one konieczności pierwszej ewangelizacji, tak, aby wszystkie dusze mogły dostąpić zbawienia; konieczność właściwego zaadoptowania przesłania ewangelicznego do kultur ludów misyjnych; konieczność zakładania nowych Kościołów z ich własnym klerem i episkopatem. To co nowego wniósł bp de Bresillac, to fakt, że nie zatrzymywał się on tylko na słowach, ale te założenia uważał za najwyższą konieczność, twierdził, że są one jak najbardziej możliwe do zrealizowania i wprowadzał je w życie.
Chociaż historia zapamiętała go bardziej poprzez jego heroiczną śmierć w imię całkowitego oddania się misjom i Stowarzyszeniu, przez jego nadzwyczajną odwagę moralną i fizyczną, to również godzien jest pamięci jako ten, który sprzeciwił się stanowczo poglądom, które uznawały tworzenie i formację duchowieństwa lokalnego jako niemożliwe i niepotrzebne.
Tłumaczenie: ks. Krzysztof Paryła SMA

KRS: 0000229579

Misjonarze świeccy

Misjonarze świeccy
Jolanta Kazak
Stowarzyszenie Misji Afrykańskich,
Centrum Charytatywno-Wolontariackie "SOLIDARNI"



KRS: 0000229579

Borzęcin Duży
ul. Warszawska 826
05-083 Zaborów
województwo Mazowieckie
powiat Warszawski Zachodni
gmina Stare Babice
Konto bankowe:

BGŻ BNP PARIBAS
NR: 71 1600 1127 1844 3996 6000 0001

Odwiedza nas 24 gości oraz 0 użytkowników.